Piątkowym popołudniem w Arenie Przywidz drużyna Energi Trefla Gdańsk rozegrała sparing z Indykpolem AZS-em Olsztyn. Trenerzy przed meczem umówili się, że bez względu na wynik rozegrają minimum cztery sety. Ostatecznie spotkanie wygrała ekipa z Olsztyna, jednak już jutro o 12:00 „gdańskie lwy” będą miały okazję zrewanżować się w drugim starciu.
Trener Mariusz Sordyl na początku postawił na Joe Worsleya, Rafała Sobańskiego, Pawła Pietraszko, Aleksa Nasevicha, Piotra Orczyka, Moustaphę M’Baye oraz Fabiana Majcherskego na libero.
Spotkanie rozpoczęło się od zaciętych wymian po obu stronach siatki. Lepiej weszli w mecz goście, którzy wyróżniali się skuteczną grą w ataku i na siatce. Gdańszczanie odpowiedzieli jednak serią punktów po mocnych zagrywkach Aleksa Nasevicha, które sprawiły rywalom sporo problemów w przyjęciu. W środkowej fazie seta gra toczyła się punkt za punkt, a olsztynianie imponowali skutecznym blokiem. Obaj trenerzy sięgali po podwójne zmiany, starając się utrzymać rytm gry. Kluczowe okazały się jednak ostatnie akcje – w końcówce inicjatywę przejęła drużyna z Olsztyna, która punktowała zarówno zagrywką, jak i atakami z piątej strefy. Set zakończył się zwycięstwem gości 25:21.
Drugi set początkowo nie zapowiadał tak zaciętej końcówki. Goście byli stroną dominującą i do połowy partii utrzymywali prowadzenie, głównie dzięki przewadze w polu zagrywki i solidnemu przyjęciu. Gdańszczanie zdołali jednak wrócić do gry – ogromny udział miały w tym skuteczne obrony oraz ofiarność Joe Worsleya. „Gdańskie lwy” odrobiły straty i doprowadziły do gry na przewagi. Ostatecznie jednak o wyniku przesądził szczelny blok olsztynian, którzy wygrali seta 30:28.
Trzecia odsłona od początku układała się pod dyktando akademików. Zespół z Olsztyna, zmotywowany, by postawić przysłowiową „kropkę nad i”, szybko wypracował sobie wyraźną przewagę i konsekwentnie utrzymywał ją do końca. Mimo ambitnej walki „gdańskich lwów” partia zakończyła się pewnym zwycięstwem gości 25:18.
Czwarty, dodatkowy set miał zupełnie inny przebieg. Tym razem to gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia i długo utrzymywali kilkupunktową przewagę. Olsztynianie nie zamierzali się jednak poddawać – z czasem odrobili straty i doprowadzili do remisu. Niestety, w połowie seta z boiska musiał zejść Aleks Nasevich, który nabawił się drobnej kontuzji ręki. Mimo tego osłabienia gdańszczanie pokazali charakter – w końcówce przejęli inicjatywę i zwyciężyli 25:23.
Energa Trefl Gdańsk vs Indykpol AZS Olsztyn 1:3 (21:25 | 28:30 | 18:25 | *25:23)
fot. Trefl Gdańsk / 058sport.pl




